Posterous theme by Cory Watilo

Filed under: webapp

Google Tłumacz czyli Translate po polsku

Media_httpimgskitchco_fpgnb
Kolejna użyteczna usługa Google została zlokalizowana - Google Tłumacz to aplikacja tłumaczeń automatycznych pozwalająca tłumaczyć zarówno fragmenty tekstu jak i całe strony www. Tłumaczenia automatyczne to dość popularna w Polsce usługa - najpopularniejszy w tej chwili serwis tego typu Translate.pl (ograniczający się do polskiego i angielskiego) generuje miesięcznie około 8 mln odsłon (za Megapanelem). Od niedawna działa też serwis Translatica.pl - centrum tłumaczeń pwn.pl przy którego powstawaniu doradzaliśmy. Google Tłumacz obsługuje 23 języki w tym chiński, fiński i arabski. Co ciekawe w wersji amerykańskiej Translate jest zintegrowane ze stroną wyników wyszukiwania Google. Przy każdym wyniku, który nie jest po angielsku pojawie się link odpalający Google Translate. W polskim Google jeszcze tego nie zauważyłem ale pewnie wkrótce się pojawi.
Media_httpimgskitchco_ilynf
Niedawno Google uruchomiło API dla tłumaczeń automatycznych co może w bardzo fajny sposób wspierać aplikacje internetowe - teraz, również polskie. [via Wykop]

Rozrywka zdominowała Facebook'a

Media_httpyashkecomwp_jzjer
Media_httpimgskitchco_zkgdf
Większość aplikacji na Facebooku to te, których używa się tylko dla rozrywki. Wykres stworzony przez Flowingdata.com przedstawia ~23 tyś. aplikacji pogrupowanych w 22 kategorie. Rozrywka dominuje. Co to oznacza? Ben Rattray (twórca Change.org) w swoim gościnnym poście na blogu Andrew Chen'a twierdzi, że przyczyna tkwi w wirusowości rozrywki. Aplikacje użyteczne, praktyczne nie mają takiej siły przebicia wirusowego, a model dystrybucji informacji o danej aplikacji na Facebooku w całości opiera się na marketingu wirusowym. Facebook po prostu udostępnił webdeveloperom takie narzędzia marketingowe, które wymuszają ten model dystrybucji (to co widzicie po lewej to jedno z takich narzędzi - lista zaproszeń do różnych aplikacji). Druga przyczyna jest bardziej ogólna - ludzie wchodzą na Facebooka dla rozrywki. Potwierdza to też fakt, że Facebook nie zjadł LinkedIn. Jeszcze parę miesięcy temu pojawiały się głosy, że Facebook wejdzie w kompetencje LinkedIn - nic z tego - sprawy profesjonalne lubimy oddzielać od rozrywkowych.

Evernote - dodawaj notatki robiąc zdjęcia

Media_httpimgskitchco_iwxip
Jedna z ciekawszych aplikacji jaką miałem okazje ostanio testować. Evernote to sprytna aplikacja do zarządzania notatkami. Tego typu aplikacji jest w sieci sporo ale Evernote wydaje się być najciekawszą propozycją. Evernote to w sumie trzy aplikacje - desktopowa (na PC i Maca), mobile i web. Wszystkie wzajemnie się uzupełniają i synchronizują. Także do swoich notatek można wracać zarówno w pracy siedząc przy podłączonym do Internetu komputerze, jak i w podróży korzystając z z notatek zapisanych na dysku lub przez komórkę. Najfajniejsze jest jednak dodawanie notatek. Sposobów jest kilka - Evernote może działać jak del.icio.us zapisując tylko linki do ciekawych stron. Po zaznaczeniu treści strony Evernote skopiuje ją i doda do naszych notatek razem ze wszystkimi zdjęciami. Możemy też dodawać notatki w formie zdjęć i to już powoduje opadnięcie szczęki. Evernote ma wbudowany dobry silnik OCR, który rozpoznaje nie tylko tekst drukowany ale też pisany ręcznie (nie idealnie ale nieźle). Możemy zrobić zdjęcie tekstu aparatem z komórki i wysłać je do Evernote. Aplikacja zapisze zdjęcie i umożliwi przeszukiwanie treści wewnątrz. Aplikacja desktopowa na Mac'a też jest niezła. Pozwala na superszybkie przeszukiwanie, dodawanie notatek w sposób tradycyjny i z kamerki, tagowanie i zarządzanie nimi.
Media_httpimgskitchco_xgynh
Cała technologia, której używa Evernote była już od dawna ale sklejenie tego razem by rozwiązywało problem zarządzania notatkami jest świetnym i świeżym pomysłem. Nie widziałem wcześniej jakiegoś sensownego zastosowania OCR'a w aplikacji internetowej. Poza spamerami ktoś go używał? Mam kilka zaproszeń. Jakby ktoś chciał to mogę się podzielić.